Na Djerbe po koszyk ...
Das Eintrag habe ich noch nicht ins Deutsch uebersetzt. Sorry!
...i nie tylko! Najważniejsze to po słońce!
Zarówno koszyk i oplenizna przywieziona a w raz znimi mnóstwo zdjęć.
A historia koszyka jest taka , iż Marta nie może kupić ot tak zwykłego koszyka , które Tunezyjczycy namiętnie wyplatają , tylko akurat spodobał mi się taki koszyk na targu, w którym sprzedawca miał różne warzywa i ziarenka;) doszłam z nim do porozumienia i opróżnił dla mnie kosz po czosnku....jeszcze mi pachnie. Pytanie a po co mi ten koszyk....odpowiedź banalnie prosta: do zdjęć!

To ja na pierwszym wielbłądzie i Sahara - piękny widok i super piasek!



Na pustyni wody nie ma! Ale coca cola jest!




Domki w piaskowcu - atrakcją było to iż kręcili tu Star wars :D



Leń krokodyl ;)













Zuzia po arabsku





Mam nadzieję , że nie zanudziłam taka ilością....chyba najwiecej fotek wkleiłam w jednym wpisie w historii mojego bloga.